posted by admin on lut 17
Był piątek i Bartek nie mógł doczekać się końca długiego tygodnia pracy. Gdy to nastąpiło wyłączył komputer i z westchnieniem ulgi wyszedł z biura. Miał dość.
Odkąd przed miesiącem rozstał się z narzeczoną, mieszkał sam i powoli zaczął się do tego przyzwyczajać, na nowo odkrywać wady i zalety takiego życia.
Jako prawnik zarabiał całkiem nieźle, co zresztą było widać po bogato umeblowanym domu. Antyczne meble, drogi dywan w salonie, nowoczesne auto w garażu… Odrobina luksusu. Odrobina, na którą pracował całymi latami, a teraz mógł się nią cieszyć. Ale wiadomo, że nie można mieć wszystkiego.
Zgłodniał i już zabierał się do przyrządzania kolacji, gdy nagle zadzwonił telefon.
— Cześć Bartek — usłyszał w słuchawce głos Eweliny. Znali się ze studiów.
Zdziwiony podstawił sobie stołek barowy z miękkim siedziskiem i usiadł.
— Cześć.
— Nie przeszkadzam? — spytała Ewelina tym samym uroczym tonem.
— Jasne, że nie — odparł Bartek. — Niedawno wróciłem do domu i przygotowuję sobie kolację — zaśmiał się krótko.
Ewelina zamilkła na dłuższą chwilę.
— Ja właśnie dzwonię, żeby zapytać… czy moglibyśmy się spotkać? — jej głos przycichł.
Bartek odwrócił głowę w stronę okna. Było po dwudziestej i na zewnątrz dawno już zrobiło się ciemno. W szybie dostrzegł twarz Eweliny. Gładką, pokrytą aksamitną cerą. Rozmawiając z nią przez telefon oczami wyobraźni widział, jak stoi otulona jedynie zwiewnym szalem, a najmniejszy podmuch wiatru odsłania to jedną, to drugą część jej anielskiego ciała…
O czym on myśli? Przecież niedawno rozstał się z Marzeną, swoją narzeczoną. Read the rest of this entry »