posted by admin on gru 8
Kolejny smutny dzień, kiedy to siedzę sama w domu, pogrążona w lekturze „Antologii poezji barokowej”, piję mocną, gorzką kawę i ukradkiem palę mentolowe papierosy. Przygotowanie do konkursu mnie wykańcza; całymi dniami snuję się jak cień po domu, ciągle tylko zaopatrując się w nowe dawki kofeiny. Następny etap jest za tydzień, przede mną jeszcze tyle książek do przeczytania, a ja nie wiem już siły. Mózg paruje, oczy odmawiają posłuszeństwa…
Sama nie wiem, kiedy zasnęłam wczoraj wieczorem. Z okularami na nosie, książką w ręku. Nad ranem obudziły mnie pierwsze promienie słońca. Wstałam od biurka, ściągnęłam włosy w kitkę i zrzuciłam z siebie dres, w którym zdrzemnęłam się w fotelu. Stanęłam przed wielką szafą z lustrem, patrząc na swoje niemalże nagie ciało. Musiałam przyznać sama przed sobą, że byłam atrakcyjną licealistką – co widziałam również po minach moich zazdrosnych koleżanek z klasy, które to w kącie próbowały zakryć pierwsze ślady otyłości. Ściągnęłam różowy, koronkowy stanik z push-upem (takie lubię najbardziej) i przyjrzałam się swoim piersiom. Były małe i jędrne, sutki różowe i zabawnie pomarszczone. Lubiłam się sobie przyglądać, ale tym razem posunęłam się nieco dalej – naślinionym opuszkiem palca dotknęłam piersi, a sutki wnet stały się czerwone i nabrzmiałe. Masowałam je delikatnie, co trochę lekko podszczypując. Było mi przyjemnie; poczułam dreszcz przeszywający moje ciało, biegnący wprost do moich majtek. Uklęknęłam na podłodze, rozchylając szeroko nogi. Jednym ruchem ściągnęłam białe springi i wyrzuciłam je daleko za siebie. Ujrzałam w lustrze siebie w całej okazałości, różową, przykrytą brązowymi kędziorkami. Read the rest of this entry »